Dzień dobry, kochani!
Chciałbym dzisiaj wrócić jeszcze
do myśli z poprzedniego tygodnia odnośnie tego, że nieumiejętność przebaczenia
czyni nas niewolnikami. Jeżeli nie potrafimy oczyścić naszych serc, nigdy
nie będziemy w stanie ruszyć do przodu. Nienawiść i strach będą blokować nasze
działania i nasz rozwój, ale przede wszystkim będą blokować naszą zdolność do
ponownego zaufania drugiemu człowiekowi i okazania mu zwykłej, braterskiej dobroci. A jak
niby mamy żyć w świecie pełnym ludzi nie ufając nawet własnemu odbiciu w lustrze?
Tutaj właśnie pojawia się kolejny problem. Czasami najtrudniej jest wybaczyć samemu sobie. Nie umiemy się pogodzić z tym, jakie decyzje
podjęliśmy w, jak się później miało okazać, kluczowych momentach naszego życia; nie umiemy też pogodzić się z tym, że powiedzieliśmy kiedyś o jedno słowo za
dużo albo że przemilczeliśmy te najważniejsze. Obwiniamy się o coś, na co nie
mamy już żadnego wpływu. I na tym poczuciu budujemy nasze życie, zakotwiczamy się w przeszłości i stale rozdrapujemy stare rany.
Dlaczego o tym piszę? Ponieważ
też jestem tylko człowiekiem, który ma swoje słabości, wątpliwości i który
miewa takie chwile, kiedy wszystko zdaje się go przerastać... Opowiadałem Wam
już o początkach mojej wędrówki kapłańskiej oraz o tym, co mnie skłoniło do jej
rozpoczęcia. Wydawało mi się wówczas, że w ten sposób wymażę z mojego konta
błędy młodości i że poczuję ulgę. Okazało
się, że nie tak to działa, a przynajmniej nie w moim przypadku. O co
więc chodzi? O taką prawdziwą skruchę i akceptację rzeczywistości. Biegu
minionych wydarzeń nie sposób już zmienić, zawsze jednak możemy wyciągnąć wnioski
na przyszłość. I wcale nie musimy wiecznie zadręczać się wyrzutami sumienia,
prawda?
Przeżywamy teraz bardzo wyjątkowy
czas, czas Adwentu, który nieuchronnie przybliża nas do Świąt Bożego
Narodzenia. Być może okaże się on idealną porą miłości, przebaczenia oraz
pojednania (również z samym sobą). Postarajmy się wykorzystać jeszcze te
ostatnie chwile na głębsze refleksje. Kolejny raz zapraszam Was też do,
minimalnego chociaż, zwolnienia tempa, do niepopadania w histerię związaną ze
świąteczną gorączką i do stworzenia tej tak zwanej „magii” świąt w nieco inny
sposób, niż zachęcają nas do tego wszechobecne media. Może to Wam uda się
wygrać w tym roku z konsumpcjonizmem i odkryć prawdziwe znaczenie świąt- tego
właśnie życzę Wam z całego serca! A tymczasem... wspólnie wypatrujmy
świątecznych cudów :)
Spokojnego, obfitego w łaski i
przebaczenie tygodnia!
Zbliża się też oczywiście czas ŚDM... :) Kto, tak jak ja, nie może się już doczekać, łapka w górę!
![]() |
| https://panama2019.pa/es/inicio/ |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz